Z księdzem na Gibraltar. Dzień 30, ostatni – my winner
Ostatni dzień zaczął się jak u Hitchcock’a – od trzęsienia ziemi, a później było gorzej. Pojechałem spokojny na dworzec autobusowy. Mam bilet, też na rower – więc pojadę…
Pełna treść wiadomości na: lubiehrubie.pl/wiadomosci/z-ksiedzem-na-gibraltar-dzien-30-ostatni-my-winner